Od kilku miesięcy brakuje mi motywacji. Martwię się o zdrowie moich rodziców, a obowiązki domowe i dzieci odbierają mi energię na wszystko. Kiedyś nie potrzebowałam dodatkowej zachęty, żeby wyjść na siłownię. Teraz sama łapię się na tym, że szukam wymówek, a tych, jak wiadomo, nigdy nie brakuje.
Po powrocie z Polski strasznie się zaniedbałam. Już podczas pobytu zaczęłam się źle odżywiać. To nie nowość, bo w Polsce zawsze tracę kontrolę nad tym, co jem. Ale w tym roku było wyjątkowo źle. Do tego doszedł stres w domu, brak snu, mniej ruchu… wiec zaczęły się kontuzje.
Najpierw uszkodziłam lewe ramię (z mojej głupoty), później prawe kolano, a kilka tygodni temu, podczas rozgrzewki przed martwym ciągiem, poczułam nagły, bolesny ból pleców. Kosztowało mnie to długą przerwę. Do tej pory nie wróciłam do siebie.
Postanowiłam spróbować czegoś innego: wrócić do prostych ćwiczeń o niskiej intensywności; łatwe aby zacząć. powróciłam do treningów i sposobu jaki cwiczylam lata temu: ustawiam timer interwałowy na kilkanascie minut i ćwiczę. 🙂
Dzisiaj nagrałam trening, który ułożyłam dla siebie we wrzesniu. Jest inspirowany Pilatesem i zawiera łagodne ćwiczenia oraz rozciąganie.
To dla mnie naprawdę duża zmiana. Wracam do prostych, niemal zapomnianych ćwiczeń, żeby odbudować regularność, siebie i dobre samopoczucie.
Trening nie musi być intensywny aby dawał rezultaty. Trening musi byc regularny!!
Spróbuj i daj znać jak Ci poszło.